MICHAEL KIWANUKA "Love & Hate" płyta tygodnia

W dobie królowania singli „Love & Hate” to płyta, której zdecydowanie warto posłuchać w całości. Już pierwszy zwiastun albumu – „Black Man In A White World” mocno odwołujący się do dokonań Billa Withersa czy Ottisa Redinga, skutecznie zaostrza apetyt na więcej. Utwór został pięknie zobrazowany biało-czarnym teledyskiem, który nakręcił japoński reżyser Hiro Murai, współpracujący wcześniej z Flying Lotus i Earl
Swearshirt.
„Love & Hate” z jednej strony mogłaby być zapomnianą, dopiero co odkrytą perełką z lat 70-tych, a z drugiej jest jak ponadczasowy klasyk, który nigdy się nie zestarzeje! „Zawsze chciałem nagrać album, który brzmiałby dokładnie tak jak ten. Praca z Danger Mouse i Inflo umożliwiła mi znalezienie brzmienia, którego szukałem. Mam nadzieje, że to dopiero początek.” - mówi o pracy nad płytą Michael Kiwanuka.
Pierwsza płyta uczyniła z niego gwiazdę. Druga po prostu potwierdza klasę. Brawo.