Recenzje Dagmary Chojnackiej: „Odyseja” i „Lubiewo”

fot. plakat
Ta „Odyseja” jakby wciąż jeszcze się pisze. Homer nie powiedział ostatniego słowa. Odys może gdzieś właśnie majaczy na mrozie, a Penelopa resztką sił trzyma się nadziei. Bogowie wciąż mają okrutne poczucie humoru i bawią się nami, jak niesforne dzieci…
Wrocławskie teatralne „Lubiewo” na pewno zrobi szum, jak koncert wielkiej divy! Już to widzę: drukują się kolejne wydania powieści Michała Witkowskiego, przewodnicy proponują spacery trasą od „Orbisówki” po Spaloną Pikietę (dla ułatwienia pełen wykaz dołączony do programu). Aktorzy dostają propozycje z Hollywood, a Netflix kręci serial… To w końcu też historia o zbawiennej sile wyobraźni z czasów, kiedy ludzie jeszcze ze sobą rozmawiali i snuli opowieści, jak pięknie napisał dramaturg spektaklu, Hubert Sulima.

