RAM bo w kapciach: Brzydkopiękny Wrocław

fot. K. Stęplowski
Wrocław bywa brzydki. Ale jest brzydki w taki sam sposób jak wiele polskich miast o podobnej wielkości – nie wyróżnia się pod tym względem szczególnie na tle innych. Nie da się jednak ukryć, że Wrocław ma wiele twarzy. Przyjechałem do Wrocławia 25 lat temu i po poznaniu najpiękniejszych zakątków miasta zacząłem interesować się także tym, co znajduje się poza nimi. Chciałem odkrywać Wrocław głębiej, poznać go lepiej, w całej jego złożoności. Zobaczyć go takim, jaki jest naprawdę. Wtedy, obok miejsc zupełnie zwyczajnych i neutralnych, zacząłem trafiać do przestrzeni, które wydały mi się tak brzydkie, że aż piękne.
Inspiracją stał się dość niepozorny obiekt – Zegar Ducha Czasu. Dziś stoi na dziedzińcu przy Centrum Historii Zajezdnia, ale w 2009 roku nikt nie wiedział, gdzie się znajduje. Słuch po nim zaginął. Fascynowała mnie jego forma – surowa, brutalistyczna konstrukcja, która przez lata stała przy ulicy Świdnickiej. W latach 80. był jednym z najważniejszych punktów spotkań we Wrocławiu. To właśnie pod tym zegarem umawiali się ludzie, i tam często rozpoczynały się akcje Pomarańczowej Alternatywy. Kiedy natknąłem się na archiwalne fotografie tego obiektu, jego nietypowa, wymagająca forma szczególnie mnie zaintrygowała. Postanowiłem go odnaleźć. Po kilku telefonach i niewielkim śledztwie udało się ustalić jego losy. Znalazłem go na parkingu ZDiUM-u przy ulicy Długiej. Stał tam porzucony, w bardzo złym stanie technicznym. Pojechałem zrobić mu zdjęcia. To doświadczenie stało się inspiracją do dalszego odkrywania podobnych miejsc.
POSŁUCHAJ:
Spacer zaczynamy na Dworcu Głównym. Z peronu pierwszego dobrze widać dawny Dworzec Górnośląski (wcześniej Oławski), najstarszy w tej części Europy. Tutaj, w połowie XIX wieku otwarto połączenie kolejowe Wrocławia z Oławą. Była to pierwsza linia kolejowa na ziemiach polskich. Dziś ten unikalny obiekt znajduje się w opłakanym stanie.

Z Dworca idziemy w stronę ul. Rejtana, gdzie znajduje się jeden z najciekawszych przedstawicieli wrocławskiego postmodernizmu. To garaż, którego elewacja przypomina skrzyżowanie owada ze statkiem kosmicznym. Takie rzeczy były możliwe chyba tylko w latach 90. Autorem projektu jest Edward Lach.

Z ul. Rejtana idziemy w stronę ulicy Kościuszki, gdzie czeka na nas Trzonolinowiec, laureat plebiscytu Wrocławski Dom Roku 1967. Była to pierwsza tego typu konstrukcja w Polsce - poszczególne piętra niemal "wiszą" na stalowych linach zbiegających się u dołu wraz z żelbetowym trzonem. Dziś, niestety jest to niszczejący pustostan - dawni mieszkańcy Trzonolinowca nadal czekają na remont budynku.

Docieramy do zbiegu ulic Kościuszki z Pułaskiego. Tutaj możemy "podziwiać" urbanistyczno - architektoniczny chaos. Postmodernizm przeplata się ze współczesnym "deweloperyzmem", jest trochę małej infrastruktury rodem z lat 90, krótko mówiąc: bardzo malowniczo, nic tu do siebie nie pasuje.

Zaglądamy na jedno z podwórek przy Pułaskiego - tu znajdują się opuszczone kamienice, które swoim mrocznym wyglądem przypominają scenografię z "Ziemi Obiecanej" Andrzeja Wajdy. A to wszystko ledwie 600 m od Dworca Głównego.

Idziemy w kierunku ul. Kniaziewicza 39, gdzie znajduje się jedna z najpiękniejszych i jednocześnie najbardziej zaniedbanych wrocławskich kamienic. Łatwo zachwycić się jej pełną detali fasadą, warto również wejść na podwórko. Tutaj czeka na nas widok osobliwy - zrujnowany tył kamienicy otoczony nową dobudówką.

Następnie czeka nas 8-minutowy spacer na ul. Prądzyńskiego, gdzie przy zbiegu z ul. Łukasińskiego znajduje się kolejna wyjątkowa kamienica. Jej fasadę zna wielu Wrocławian - to słynna Marta, kobieta w zwiewnej sukni, intrygująca i zachwycająca jednocześnie. Być może jest to jeden z najlepszych przykładów na miejsce brzydkie i pięknie zarazem. Kunszt elewacji jest niepodważalny, jednocześnie jej obecny stan jest tragiczny. Czy Marta doczeka się nowego życia? Na to pytanie próbowała odpowiedzieć m.in. Joanna Mielewczyk w audycji Kamienice. Zdjęcie: Google Street View.

Od tego wszystko się zaczęło. Zegar Ducha Czasu - jeszcze porzucony na składowisku wrocławskiego ZDiUM przy ul. Długiej. Był to rok 2010, udało mi się wytropić ten wyjątkowy dla historii Wrocławia obiekt.

Krzysztof Stęplowski. Wrocławianin od 25 lat. W roku 2009 zaczął publikować zdjęcia nieoczywistych miejsc i budynków miasta - najpierw w ramach bloga Brzydki Wrocław, potem na facebookowym profilu o tej samej nazwie. Na Instagramie publikuje fotografie ulic, architektury i mieszkańców europejskich miast. Zawodowo zajmuje się marketingiem i sound designem. Od 23 lat prowadzi serwis muzyczny Nowamuzyka.pl, w 2016 roku na Facebooku założył duchologiczny projekt "Szkoda Że Was Tu Nie Ma".


