Przygnęba, dusiołek i baza z kocy. Bohaterowie „Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej” to rodzeństwo, które nawiedzają różne emocje oraz wspomnienia z przeszłości - nie tylko te trudne. Laureatka nagrody w Gdyni, Orłów i Paszportu Polityki podkreśla, że relacje rodzinne są o wiele bardziej skomplikowane niż próbują wmówić nam kino czy współczesne narracje.
fot. Henryk Mamica-Hüsken
Emi Buchwald w swoim pełnometrażowym debiucie przenosi nas do domu. Oprócz skrzypiących podłóg, zgrzytają tam też kontakty między braćmi i siostrami. Benek, Nastka, Franek i Jana to przykład rodzeństwa, które próbuje polubić się na nowo w dorosłym życiu - a jak przyznała osobiście reżyserka po przedpremierowym pokazie w Dolnośląskim Centrum Filmowym - to wcale nie takie proste: