Recenzja: "Robin Hood. Koniec legendy"

zdj. mat.prasowe
Ani Robin Hood ani legenda. Nocne szaleństwo co najwyżej, jeśli uznać wybory twórcze za konwencję formalną. Ale obawiam się, że w tym wypadku miało być na poważnie i wyszło niestrawnie. "Robin Hood. Koniec legendy" recenzowałem po premierze:
REKLAMA
