Wrocław na dwóch kółkach: Rower elektryczny - fakty i mity

ll, mł | Utworzono: 13.07.2026, 15:55 | Zmodyfikowano: 13.07.2026, 15:55
A|A|A

Niekoniecznie - i właśnie o tym rozmawialiśmy w najnowszym odcinku Wrocław na dwóch kółkach w Radiu RAM. Marcin Białecki i Rafał Leszczewski z Ecobike postawili sprawę jasno: prawdziwy rower elektryczny jedzie tylko wtedy, gdy pedałujemy. Silnik wspomaga, ale nie zastępuje nóg.

Górna granica to 25 km/h i 250 W mocy nominalnej, wspomaganie na manetce tylko do 6km/h (tzw. „Walk assist") — powyżej tego przestajemy mówić o rowerze, a zaczynamy o pojeździe, który wymaga rejestracji, ubezpieczenia OC i prawa jazdy. Tych zasad nie wymyślili producenci — to polskie prawo.

Problem w tym, że rynek jest pełen pojazdów, które wyglądają jak rowery elektryczne, ale nimi nie są.
Kupione w internecie, bez certyfikatów, z silnikami napędzanymi tylko manetką i prędkościami, które spokojnie zawstydziłyby niejednego skuterzystę. Jeżdżą po ścieżkach rowerowych, bo nikt ich nie zatrzymuje — ale formalnie nie powinni się tam znajdować. Warto o tym wiedzieć zarówno jako użytkownik, jak i jako pieszy, który porusza się po tej samej ścieżce.

A co z prawdziwymi e-bike'ami? Tu historia jest zupełnie inna. Rowery elektryczne dostępne są dziś w każdej odmianie — miejskie, górskie, trekkingowe, gravelowe. Mogą na nich jeździć zarówno nastolatkowie od 140 cm wzrostu, jak i seniorzy, którzy wrócili do jazdy po latach przerwy. A każdy, kto wsiada na e-bike po raz pierwszy, według ekspertów wraca z tym samym wyrazem twarzy — z ogromnym uśmiechem i jednym zdaniem: „Ale to jest fajne!". I trudno się z tym nie zgodzić.

Posłuchaj całej rozmowy — we wtorki po 9:00 i 17:00 w Radiu RAM. Partnerem audycji jest EcoBike — rowery elektryczne.

REKLAMA

To może Cię zainteresować