Zielona playlista, czyli muzyka między wiosną a latem
Zdjęcie ilustracyjne Foto: flickr/lululily (Creative Commons)
Maj zapukał do drzwi, czyli wiosna w pełni. Świat wokół się zmienia, zieloność, więcej słońca, ptaki o 4 rano rozradowane w świergocie, etc., wiadomo. Dlatego chciałem polecić kilkanaście utworów, które w ten czas nie wiem, czy nieco lepiej, ale na pewno nieco inaczej, brzmią. Zaczynamy od jesieni w obrazku, ale przecież muzyka to wiosna w najpiękniejszej postaci:
Nie tylko "Let's Play Birds". Własciwie wszystkie utwory Fismolla z obu płyt ( plus "Jaśnienie" i znajdujący się na "RAM CAFE 8" cover Sii "Breathe Me") to czas nieśpiesznego rozkwitu. Delikatność, przestrzenie pełne powietrza, nieśmiały uśmiech.
A propos Fismolla i RAM CAFE. Na ostatniej kompilacji po raz pierwszy na CD pojawił się utwór jego siostry, Joan. Asia właśnie zdaje maturę - wiadomo, trzymam kciuki - a w sieci kilka dni temu pojawiła się jej nowa piosenka:
O następnej płycie przypominam sobie od lat pod koniec marca i staram się zagrać w swojej audycji we właściwy dzień zamieszczony tam kawałek "April 5th" ( w tym roku się nie udało ). A kiedy już piąty dzień kwietnia mija, zostaje cała reszta - tytuł albumu "Colour Of Spring" jednak zobowiązuje:
Jakoś tak do następnego kawałka nie mam mądrości od siebie ani przed, ani po. Minnie Ripperton miała czterooktawową ( niektórzy piszą, że pięciooktawową, nieważne - naprawdę dużo głosem potrafiła ) skalę, co umożliwiało jej naśladowanie instrumentów oraz bardzo wysokich dźwięków, takich jak głos ptaków. Na klawiszach gra Stevie Wonder występujący w kredytach jako "El Toro Negro", po hiszpańsku "czarny byk", Wonder jest zodiakalnym Bykiem. Co ciekawe, ani artystka, ani wytwórnia płytowa nie stawiali na popularność piosenki, był to dopiero 4 singiel z jej albumu "Perfect Angel"(1974):
Następne nagranie na zawsze kojarzyć mi się będzie z wiosną 2017. Hmmm, pewnie dlatego, że właśnie w tym roku to nagranie pojawiło się na świecie:
Właściwie cała dyskografia kolejnego wykonawcy jest do grania teraz. Erlend Øye i Eirik Glambek Bøe schodzą się od czasu do czasu ( pierwszy raz w roku 2001 ) i nagrywają płytę. Absolutnie na luzie, bezpretensjonalną, ciepłą. Już tytuł debiutanckiego albumu "Quiet Is The New Loud" co pozwolę sobie przetłumaczyć absolutnie niedokładnie jako jako " głośno nie znaczy dobrze" idealnie wpasuje się w klimat tego, co za oknami. A utwór pochodzi...nieważne z którego z czterech albumów, jakie nagrali, wszystkie są fajne:
Przy następnym obrazku przypomnę - o czym fani zespołu doskonale wiedzą, ale... - że rzecz jest autorstwa George'a Harrisona:
Dobra, pora wybrać się do parku:
Właściwie cała ich muzyka to budzenie się do życia. A klipy często są mroczne, stające w jawnej opozycji do dźwięku. A czasami klipu po prostu nie ma:
Nie wiem, jak Wy, ale ja naprawdę lubię, kiedy wiosna:
Następny utwór o wyjątkowo aktualnej tematyce:
I jeszcze zaczerpnijmy głęboko powietrza i do przodu: