Irene Salamon na swoich mediach społecznościowych napisała: "Półtora miesiąca w podróży. Aktualnie przebywam na północy Tajlandii w Chiang Mai, mieście, w którym świątynie są na każdym rogu, w okolicy wodospady, hiki i inne atrakcje. Dopadło nas zmęczenie tułaczki i mocno zwolniliśmy, odbijam się między masażem, buddą, a pad thaiem. I chodzeniem po górach, bo zwolnienie oznacza 3 godzinną wycieczkę zamiast całodniowej. Ciężko przedstawiać mi te wakacje w nielukrowany sposób, bo jest to naprawdę pozytywne doświadczenie, a niedogodności są raczej znikome. Jedyny znój to ciągle planowanie, bookowanie, szukanie lotów, hoteli, bo nie cała podróż jest już zaplanowana co do dnia. Do każdego z odwiedzonych miejsc chętnie bym wróciła i każde czymś mnie zaskoczyło. Podróżowanie mnie nie nuży, nie tęsknię do swojego mieszkania i własnej sypialni."