Po dolnośląskiej (i polskiej) premierze „Ojczyzny"

Film "Ojczyzna" Pawła Pawlikowskiego został nagrodzony za reżyserię w Cannes.
Wrocław, Legnica, Wałbrzych, Goszcz, Unisław, czy Ludwikowice Kłodzkie - to m.in. w tych miejscowościach powstawała "Ojczyzna". Jest fikcyjną fantazją na temat prawdziwej podróży Tomasza Manna przez Niemcy początków zimnej wojny. Dlaczego plenery znaleziono akurat na Dolnym Śląsku? Podczas przedpremiery w DCF-ie tłumaczyła producentka Ewa Puszczyńska:
- Generalnie ten obszar, i ja myślę, że on poprzez swoją historię - poprzez czy dzięki, czy jakkolwiek by to nazwać - jest po prostu tak interesujący i przez to inspirujący. Inspirujący twórców, inspirujący, że takie, a nie inne filmy tu powstają.
Premiera nowego filmu Pawła Pawlikowskiego 19 czerwca, lecz przez długi weekend we wrocławskich kinach organizowane są pokazy przedpremierowe. Historia pisarza Thomasa Manna i jego córki to subtelna opowieść o szukaniu narodowej tożsamości, opowiadała publiczność po seansie:
- Bardzo mi się podobał film, bardzo był kameralny, taki w stylu Pawlikowskiego.
- Bardzo dobry film, chociaż smutny. I o trudnych relacjach, i o trudnym związku z własną ojczyzną.
- Bardzo mi się podobał minimalizm, który tam był pokazany. Film mi jest też bliski dlatego, bo był kręcony również w Ludwikowicach, a niedaleko obecnie mieszkam.
Jeśli film "Ojczyzna" po sukcesie w Cannes zostanie polskim kandydatem do Oscara, to rok po wytypowaniu „Franza Kafki” będziemy trzymać kciuki za kolejną opowieść inspirowaną słynnym pisarzem, ale skupioną na uniwersalnych i współczesnych interpretacjach i poszukiwaniach.
