Trzy nowe albumy, które musisz usłyszeć #26/27 (02-03/2025)

Whatever the Weather, Whatever the Weather II cover art
Cykl rozpoczęliśmy wraz ze startem 2023 roku; momenty w muzyce – łatwe do przegapienia – pod niekończącą się lawiną premier. Grafik jest napięty, a koncepcji, którym warto się przysłuchać wcale nie brakuje. Z pomocą przychodzą środowe wieczory na 89,8 FM. To Wasz nowy radar na nowe.
LUTY
bambinodj, Silent Dispatch
Miłosny, nakrapiany transowym romatyzmem album, któremu warto się oddać. W lukrowanych riddimach bambinodj – skąpanych w grze syntezatorów – można się zapomnieć, przyjemnie zatracić lub chociaż powzdychać. Te utwory mają mieszany blask, promieni słońca, flirtujących z neonami. Zespojone ze sobą dźwięki i układy perkusyjne, kołyszą i zachęcają do nostalgicznych wspominek... co poczujecie również na skórze.
Terrace Martin, Albion Files
Zwykle jedną nogą w hip-hopie, drugą w jazzie. Krokom wtóruje neo-soul i R&B sprzed dekady. Jeśli to zestawienie Waszych ulubionych gatunków, będziecie zadowoleni. To nie jest płyta przełomowa, wszak pomysłowa, przystępna, relaksująca uszy i umysł; to też jeden z przypadków, gdy wyróniającą się wartością są zaproszeni goście jak A$AP Ferg, Robert Glasper czy Tone Trezure, niebywale wzbogacając finalny kompozyt.
Oklou, choke enough
Na debiucie słyszymy obszerny wachlarz elektronicznych faktur, które w tandemie z cyberpunkowością melodii – przywożą nam worek pełen prezentów; gdy zaczniemy je rozpakowywać, wsłuchując się uważniej, źrenice zaczynają się rozszerzać, a oczy świecić. Dostajemy i odłamki popowej, słodko-ostrej estetyki PC Music, i prog trance'ową energię, i futurystyczne R&B, i ostro cięte linie perkusji, i przestrzenne, przeflitrowane wokale; a wszystko to budzi skojarzenia ze zderzeniem z przyszłością, sceną z science fiction, robotyczną wizją świata. To jednak nie rozbudzi w Was strachu, bo w centrum dowodzenia rządzi francuska artystka i zdaje się mieć wszystko pod kontrolą. Bez (cienia) wątpienia – warto jej zaufać.
MARZEC
Greentea Peng, TELL DEM IT’S SUNNY
Psychodeliczny soul, chętnie trip-hopujący, dotąd był jej znakiem rozpoznawczym. Drugi album to odważniejszy zwrot w stronę riffów, woodstockowej wolności, choć wcale nie zatracając alternatywnie brzmiącej, uduchowionej muzyki, inspirowanej dokonaniami Eryki Badu. Jest głośniej, instensywniej, wciąż piosenkowo, mistycznie i misyjnie, ale z nową mantrą, najszczerzej powtarzaną w numerze o wymownym tytule [I AM (REBORN)]: „Nie jestem tym, kim byłam wczoraj” - to tu kumuluje się energia, jaką Peng włożyła w pracę nad nową muzyką.
Whatever the Weather, Whatever the Weather II
Tożsamość muzyczna Loraine James to pajęczyna eksperymentów, splot elektronicznej nieprzewidywalności, skomplikowanej rytmiki, którym znak jakości przybija legendarna wytwórnia Hyperdub. Pod swoim nazwiskiem bliżej artystce do IDMowych eksploracji, a jako Whatever the Weather – pracuje nad otwartą, brzmieniową atmosferą, pozwalając sobie na przestrzeń w ambientowych impresjach. Z bogactwa nagrań terenowych i umiejętnego wykorzystania cyfrowych jak i analogowych narzędzi, oddaje hołd naturze i nieodłącznym śladom ludzkości.
DJ Python, I was put on this earth
Brian Piñeyro wychodzi ze strefy komfortu i prezentuje się już nie tylko jako producent, ale i wokalista! Jeszcze ostrożnie, ale pazura dodaje mu m.in. towarzystwo Isabelli Lovestory w klubowej balladzie o charakterystycznym, deep reggaetonowym brzmieniu w „Besos Robados”. Jest też MC Jawnino z Organ Tapes w „Dai Buki", za którego sprawą dochodzi do zderzenia leniwego rapu z downtempo i post-rockową aurą. Przede wszystkim jest kreatywny DJ Python (!), który dla XL Recordings zmalował przekrój gradientowych emocji, bawiąc się zjawiskiem slowcore'u. Jak zawsze, wrzuca nas do swojej bajki, w którą zgrabnie upycha gatunkowe przyjemności. Tu wszystko melodyjnie dryfuje wśród perkusjonaliów: synthpop, IDM, ambient, leftfield house i dużo, dużo więcej.
Jeszcze więcej do usłyszenia w audycji Wszystko co najlepsze, co środę między 22:00 a 24:00 na antenie Radia RAM.