Gastro Miasto 2026 wraca na Bulwar Dunikowskiego. Przed nami największy sezon w historii festiwalu

Materiały Prasowe
W tym roku wrocławska odsłona Gastro Miasto odbędzie się w pięciu terminach: 15-17 maja, 19-21 czerwca, 10-12 lipca, 21-23 sierpnia oraz 11-13 września. Każdy weekend ma mieć własny rytm, ale wspólny mianownik pozostaje ten sam: wysoka jakość jedzenia, mocna selekcja wystawców i atmosfera miejskiego chilloutu z widokiem na Odrę i Ostrów Tumski.
Tegoroczne Gastro Miasto zapowiada się jako najmocniejszy sezon w historii. Do Wrocławia wracają cenieni wystawcy znani z poprzednich edycji, a obok nich pojawiają się nowe, wyraziste koncepty z Wrocławia i innych miast. Wśród 50 restauratorów i innych marek, które mają budować poziom tej edycji, są m.in. Folga z Krakowa, Kohana Sushi, Tiramisu Merisu z Rzymu, Vice Takos z Katowic, Pastrami Summer, Pluto, Craft, Elen, Oliwa i Ogień, Riva, Poke Poke, Stacja Breslau, Le Gosse, Pod Papugami, Flomaro, Izakaya, Czarnomorka, Amerykański Sen, Pieorgi, Żeberka, Woo Thai, Thali, Solleim. To zestaw, który pokazuje, jak szeroko Gastro Miasto rozumie dziś jakość: od kuchni azjatyckiej i autorskich deserów po pizzę, pastrami, street food premium i mocną reprezentację dań z grilla.

Osobny wymiar tegorocznej edycji tworzą kulinarne osobowości i nazwiska, które są rozpoznawalne daleko poza samą sceną festiwalową. W tym sezonie na Gastro Miasto pojawią się m.in. Piotr Kucharski, Mateusz Zielonka, Wiktoria Nawara i Ania Jaworska, a także twórcy kulinarni i influencerzy, których obecność dodatkowo wzmacnia rangę wydarzenia. To nazwiska, które realnie wpływają dziś na to, o jakich miejscach, smakach i restauracjach mówi się w Polsce.

Nowym, bardzo ważnym elementem sezonu będzie rozbudowana strefa produktów regionalnych, przygotowywana we współpracy z Dolnośląskim Urzędem Marszałkowskim. Na Gastro Miasto pojawią się dolnośląscy producenci żywności z miodami, serami, wędlinami, kiszonkami, olejami, warzywami, nalewkami i innymi produktami, które zwykle trafiają do restauracyjnych kuchni albo na lokalne targi. Tu spotkają się w jednym miejscu z szefami kuchni, restauratorami i gośćmi wydarzenia. Dla odwiedzających to okazja, żeby spróbować Dolnego Śląska w bardzo konkretnym, prawdziwym wydaniu.
- Nie interesują nas jednorazowe fajerwerki. Gastro Miasto rozwija się przez jakość. W tym sezonie we Wrocławiu mamy największą liczbę wystawców w historii i najmocniejszy poziom restauracyjny, bo stawiamy na tych, którzy naprawdę wnoszą coś do stołu. Chcemy, żeby ludzie czuli, że przychodzą tu nie tylko coś zjeść, ale dobrze spędzić czas i wrócić po kolejne smaki – mówi Maciej Koła, założyciel i organizator Gastro Miasto.
Bulwar Dunikowskiego znów zamieni się w letnią strefę spotkań. Będą leżaki, stoły, więcej miejsc do siedzenia niż wcześniej i jeszcze lepiej rozplanowana przestrzeń. Będzie trzy strefy dla dzieci i oferta rejsów po Odrze przygotowana przez armatorów działających na odcinku od Mostu Piaskowego do Zatoki Gondoli. Za warstwę muzyczną odpowie w tym sezonie klub Ciało, który przygotowuje program oparty na setach DJ-skich i różnych odsłonach klubowej energii w każdym z weekendów. W sierpniu planowana jest także próba pobicia rekordu Guinnessa w jednoczesnym jedzeniu lokalnego sera przez dwa tysiące osób. To jeden z tych momentów, które pokazują skalę wydarzenia, ale nie odciągają uwagi od tego, co na Gastro Miasto najważniejsze: jedzenia.
Ważna jest też sama wygoda uczestników. Gastro Miasto od początku działało jako miejsce swobodne, otwarte i niewymuszone. Można tu przyjść na lunch, na kolację z przyjaciółmi, z dziećmi, z psem, z gośćmi spoza miasta. Można usiąść na chwilę, posłuchać muzyki, złapać oddech i po prostu być. Właśnie dlatego ta impreza tak mocno weszła w rytm Wrocławia.
- Wrocław jest sercem Gastro Miasto i tutaj ten projekt dojrzewał. Ale dziś wyraźnie widać, że wyrósł już poza jeden bulwar i jeden sezon. Jesteśmy obecni w Krakowie, wchodzimy do Warszawy, rozmawiamy o kolejnych miastach, a do tego przejmujemy polskie eliminacje European Street Food Awards. To pokazuje, że Gastro Miasto stało się marką, która coraz mocniej zaznacza swoją pozycję na ogólnopolskiej scenie kulinarnej – mówi Maciej Koła.
Rozwój Gastro Miasto widać już nie tylko po frekwencji czy liczbie wystawców. Widać go po skali partnerstw, po zainteresowaniu znanych nazwisk z branży, po obecności twórców kulinarnych i po tym, że marka wychodzi dziś daleko poza Wrocław. Po drugim roku obecności w Krakowie Gastro Miasto rozwija projekt także w Warszawie, prowadzi rozmowy o kolejnych lokalizacjach, w tym Sopocie, a równolegle angażuje się w organizację polskich eliminacji European Street Food Awards oraz pracuje nad tym, by finał tego formatu w przyszłości odbył się właśnie we Wrocławiu. To konsekwentnie budowany projekt, który z lokalnej imprezy wyrósł na rozpoznawalny format o ogólnopolskim zasięgu.
