RAM bo w kobiecych korkach

fot. archiwum prywatne/ Henryk Mamica-Hüsken
A częściej oglądacie piłkę nożną kobiecą czy męską?
Joanna Wróblewska: Zdecydowanie częściej męską, choć jeśli są mecze ekstraligowe kobiet, to chętnie je oglądam. Jednak zazwyczaj od piątku zaczyna się weekend z męską piłką i trwa aż do niedzieli.
Ulubiony zespół?
Joanna: Real Madryt – i ten zespół śledzę zawsze. Interesuję się też ligą włoską, a ostatnio polubiłam również angielską.
Koleżanka wzdycha.
Karolina Iwaśko: Zawsze się o to spieramy, kiedy oglądamy mecze razem. Gdy tylko słyszę, że Real strzelił gola i „Wróbel” zaczyna się cieszyć, mówię: „Boże, daj sobie spokój, dziewczyno…”.
Jesteś fanką Barcelony?
Karolina: Trochę bardziej niż Asia.
Joanna: Mam takie dogryzanie za każdym razem.
Ile jest piłki w Waszym życiu?
Karolina: Jestem przeciwieństwem Asi. Kiedy wracam do domu, staram się odciąć od piłki i nie myśleć o niej – chyba że akurat leci jakiś naprawdę ciekawy mecz. Za to moja mama ogląda wszystko i stara się być na bieżąco. To moja domowa skarbnica wiedzy.
Wracamy do początków.
Karolina: Już w szkole podstawowej zajęcia WF-u były podzielone na dziewczynki i chłopców. Miałam nauczyciela, który mocno promował siatkówkę wśród dziewczyn – graliśmy w nią praktycznie cały czas. W pewnym momencie powiedziałam, że nie chcę już tego robić. Nie sprawiało mi to przyjemności, chciałam spróbować też czegoś innego. Podjęłam więc trudną próbę rozmowy z panią dyrektor, żeby przepisać się do grupy chłopców, którzy – jak mi się wydawało – robili różne rzeczy. Okazało się jednak, że oni również grali wyłącznie w piłkę nożną. Było mi już wtedy głupio wracać do pani dyrektor i mówić, że jednak chcę zmiany.
Ile było takich dziewczyn?
Karolina: W podstawówce byłam jedyna. W gimnazjum było nas już kilka. Niestety chłopcy nie byli zbyt wyrozumiali – zawsze musiałyśmy dostosowywać się do ich poziomu.
Joanna: Pamiętam niedziele, kiedy tylko czekałam, aż ktoś wyjdzie na boisko – a jeśli nikt się nie pojawiał, sama brałam piłkę i szłam pokopać. Do wieczora biegaliśmy za piłką.
Nina Patalon, selekcjonerka reprezentacji Polski powiedziała w magazynie "Piłka kobiet": "Kiedy przyjdzie moment, że będziemy siedzieć w niedzielę przy obiedzie i będziemy rozmawiać o piłce kobiet, to znaczy, że to jest ważne"
Posłuchaj, co sądzą o tym zawodniczki Śląska. Rozmawialiśmy także o tym, ile zarabiają piłkarki w naszym kraju? Czy mogą żyć tylko z "piłki"? Czy jest szansa, że płace zawodników i zawodniczek, podobnie jak w USA, zostaną wyrównane? I czy wrocławianki marzą o tym, żeby zagrać poza Oporowską?














