Piątka z rapu. Profesor poleca: Taco, Mata, Bedoes, Kaliber 44 i inni

Ewelina Lis | Utworzono: 13.04.2026, 12:11 | Zmodyfikowano: 13.04.2026, 12:12
A|A|A

fot. Radio RAM/ archiwum prywatne

Rap to...?

Prof. Martyna Pryszmont: Szczególny rodzaj sztuki. Sami twórcy rzadko chcą określać go mianem poezji – wolą mówić o nim po prostu jako o rapie. Jednocześnie często pojawia się perspektywa, według której jest to forma współczesnej poezji. Ja jednak skłaniam się ku temu, że rap pozostaje przede wszystkim rapem: sztuką rapowania, melorecytacją o własnych, odrębnych zasadach.

Dobrym przykładem jest Taco Hemingway, który został nagrodzony Popkillerem jako najlepszy raper liryczny. Sam tytuł tej nagrody wyraźnie odwołuje się do kategorii literackich. Myśląc o jego twórczości, szczególnie o albumach Trójkąt Warszawski i Latarnie Wszędzie Dawno Zgasły, widzę w nich swoisty dyptyk egzystencjalny. Oba projekty podejmują temat trudów codzienności – zwłaszcza budowania relacji, mierzenia się z kryzysami oraz napięciami wpisanymi w dorosłość.

Ciekawostką jest także to, że utwór „Polskie tango” z albumu Jarmark doczekał się uznania w literaturze popularnonaukowej i analizach akademickich. Płyta ta została wyróżniona w prestiżowej serii, która omawia najważniejsze albumy muzyczne z całego świata.

"Trzy kropki" Taco Hemingway'a to jeden z Pani ulubionych utworów. Dlaczego akurat ten?

Taco przedstawia tu pełną, zamkniętą historię – utwór słucha się jak dobrego thrillera. Mamy wyraźny początek, rozwinięcie i finał, który przynosi pewnego rodzaju wyzwolenie. Cała płyta „Latarnie Wszędzie Dawno Zgasły”, nawiązując do „Trójkąta Warszawskiego”, opowiada o trudnych relacjach i próbie poradzenia sobie z sytuacją, w której związek nie daje spełnienia – pojawia się zdrada, odrzucenie, rozczarowanie. To doświadczenia bliskie wielu osobom.

Sam utwór dotyka również motywu zemsty, potrzeby odegrania się. Ostatecznie jednak – zarówno w jego obrębie, jak i w kontekście całego albumu – historia prowadzi do odpuszczenia i rezygnacji z tej potrzeby.

Szczególnie znaczący jest wers: „Mrugają trzy kropki (…) Znikają trzy kropki (…)”. Odczytuję go jako symbol współczesnej komunikacji – tej prowadzonej w komunikatorach, często dotyczącej bardzo intymnych i trudnych spraw. Te „trzy kropki” stają się metaforą napięcia i oczekiwania: co za chwilę nastąpi? Co druga osoba odpowie? W którą stronę potoczy się ta historia?

W jaki sposób bada Pani rap?

Interesuje mnie przede wszystkim perspektywa dorosłości – to ona stanowi dla mnie punkt odniesienia w analizie tych tekstów. Szczególnie bliskie są mi obszary nieformalnego uczenia się, a zwłaszcza uczenie się biograficzne. Przyglądam się temu, czego sami twórcy uczą się ze swojej własnej biografii.

Analizując albumy wydawane przez artystów na przestrzeni lat, wyraźnie widać, jak zmienia się ich podejście do własnej historii – jakie znaczenia nadają poszczególnym wydarzeniom, jak reinterpretują swoje doświadczenia. Interesuje mnie, w jaki sposób jako dorośli uczą się z własnego życia oraz czego my – jako odbiorcy – możemy się z tego nauczyć.

Jednym z ważnych wniosków jest potrzeba większej otwartości w mówieniu o emocjach. Szczególnie w kontekście mężczyzn jest to obszar, z którym jako społeczeństwo wciąż mamy trudności. Możemy jednak uczyć się bardziej bezpośredniego wyrażania emocji – mówienia o tym, co nas irytuje, co nas drażni, z czym się nie zgadzamy, ale też o tym, co jest dla nas ważne – w sposób szczery i otwarty.

Sięgam do teorii andragogicznych, czyli teorii uczenia się dorosłych, a także do koncepcji uczenia się biograficznego. Analizuję je jednak w odniesieniu do konkretnych tematów i problemów. Dobieram utwory pod kątem zagadnień, których dotyczą, sięgając po twórczość raperów z różnych pokoleń oraz teksty nawiązujące do wybranej problematyki.

Prowadzę analizy w sposób hermeneutyczny, w ramach badań jakościowych, zachowując przy tym otwartość interpretacyjną. Czasami wybieram całe albumy. Przykładem jest bardzo interesująca płyta o charakterze fusion rapu – album Taxi autorstwa Łony, Andrzeja Koniecznego i Krzysztofa Krupy – wyróżniająca się zarówno warstwą muzyczną, jak i tekstową.

To w zasadzie spójna propozycja albumu koncepcyjnego, którą wykorzystuję, aby pokazać, na czym polega tzw. „taxi storytelling”, czyli sposób budowania opowieści o ludziach, a jednocześnie o Polsce i miejskiej rzeczywistości. W tym sensie album ten stanowi swoistą „pocztówkę” z Polski.

Miłość do rapu zaczęła się dawno, dawno temu. We Wrocławiu.  

To był Kaliber 44, w nieistniejącym już klubie Kolor. Byłam tam razem z młodszym o cztery lata bratem. Pamiętam, jak powiedziałam: „Chodź, pojedziemy”. Chodziłam wtedy do liceum – był rok 1997.

Dziś takich koncertów już nie ma. Teraz są dopracowane, z ogromną oprawą, niemal wyreżyserowane. A wtedy? Czysta energia: przepychanka pod sceną, raperzy skaczący bez wytchnienia. 

Kaliber 44 to byli moi ulubieni raperzy, choć pierwszym, którego usłyszałam, był Liroy. Kolega nagrał jego kawałki z radia – pewnie jakiejś niszowej stacji – na kasetę i wysłał mi ją pocztą. Słuchałam tego później w domu, przewijając taśmę. Czyste analogowe czasy.

Potem przyszedł przeskok – kolejne koncerty i zupełnie inna era: PRO8L3M, występy Bedoes 2115 – już razem z córkami – czy Pezet. No i oczywiście festiwale muzyczne.

Czy pochodzenie rapera ma znaczenie?

Rap przyjmuje wszystkich. Bez względu na to ile mają lat, skąd pochodzą.

Prawie na koniec wątek o tym, jak słuchamy rapu?

A na koniec spontaniczna, lista bardzo osobista, czyli które utwory warto posłuchać?

Taco Hemingway - "Grubo-chude psy" (prod. Rumak) 

PRO8L3M - W domach z betonu

Kaliber 44 - Moja obawa

Mata - Żółte flamastry i grube katechetki

Avi x Louis Villain - Apollo ft. Sarius

Quebonafide ft. Czesław Mozil - Bollywood (prod. Gibbs)

Taco Hemingway - KABRIOLETY (prod. Zeppy Zep)

Bedoes & Lanek - 1998

Sokół - Skażony

Otsochodzi - Mów

OKI - AGENT 47

REKLAMA

To może Cię zainteresować